EKO Głogów: W tej bibliotece nie poczytasz

Ile rzeczy potrzebujemy na własność? Zwłaszcza takich, które nie są wykorzystywane zbyt często?
EKO Głogów 16x9

Każdy majsterkowicz wie, że elektronarzędzia kosztują. Dlatego zanim je wyrzucimy próbujemy je naprawiać. I dobrze. Jednak prędzej, czy później każdy sprzęt kończy swój żywot. Zużyte narzędzia można oddać za darmo w jednym z głogowskich PSZOK-ów. Są cennym źródłem odzyskiwanych materiałów. Możemy w ten sposób dać im drugie życie. Okazuje się, jednak, że to nie jedyny sposób ekologicznego podejścia do gospodarki materiałowej.

Na świecie funkcjonują miejsca nazywane „bibliotekami rzeczy”. Można w nich za darmo wypożyczyć dowolny sprzęt, tak, jak wypożycza się książkę z biblioteki. Oczywiście i u nas nie brakuje wypożyczalni narzędzi. Za każde wypożyczenie trzeba jednak zapłacić. Korzystamy z tej możliwości przy okazji dużych inwestycji remontowych. I bardzo dobrze. Po co kupować młot pneumatyczny, który będzie pracował przez kilka godzin? Jest jeszcze pomoc sąsiedzka, ale umówmy się: młoty pneumatyczne są rzadko na wyposażeniu standardowej, polskiej rodziny.

Uszyte na miarę

Pozostaje odpowiedź na pytanie: po co nam „biblioteki rzeczy”, skoro istnieją płatne wypożyczalnie? Czy chodzi tylko o koszty? Nie. Po pierwsze, nie każdy sprzęt znajdziemy w wypożyczalniach płatnych, np. taki, który służy do uprawiania hobby. Wypożyczenie maszyny do szycia pozwala nam eksplorować nowe rejony, bez narażania się na koszty związane z jej kupnem. Któż z nas nie podejmował różnych, hobbystycznych, nieudanych prób?  Po drugie, biblioteki mogą być dobrym miejscem do organizowania warsztatów. Po trzecie, takie biblioteki, prowadzone najczęściej przez lokalne stowarzyszenia non-profit, budują wspólnotową, lokalną tożsamość.

Może zatem warto sięgnąć po budżet obywatelski?  Tu znajdziecie inspiracje: www.libraryofthings.co.uk
www.torontotoollibrary.com


tekst: Rafał Sikora, Gpk-Suez Głogów