Działania głogowskich harcerzy w czasie pandemii

Głogowscy harcerze są cichymi bohaterami, którzy nieśli pomoc w czasie izolacji
DGL News

Od połowy marca do czerwca w Urzędzie Miasta uruchomiony był specjalny numer telefonu, na który można było zadzwonić i poprosić o pomoc np. w zrobieniu drobnych zakupów czy wykupie recepty. Pomoc czasie izolacji i zamknięcia, była skierowana do osób samotnych, starszych, niepełnosprawnych, którzy nie mogli samodzielnie lub z pomocą rodziny i sąsiadów zrobić drobnych zakupów.

Osobami, które podjęły się zadania – robienia zakupów i dowożenia ich do osób potrzebujących – byli harcerze z Hufca ZHP Głogów.

Na początku osoby potrzebujące dzwoniły do Urzędu, który przekierowywał je do Komendanta Głównego głogowskiego Hufca, Krzysztofa Stachowa, koordynatora akcji. W miarę upływu czasu seniorzy mieli już swoich stałych wolontariuszy i bezpośrednio dzwonili do harcerzy z listą potrzebnych rzeczy.

Miałam dwie, trzy osoby, które regularnie do mnie dzwoniły i potrafiłam codziennie robić im zakupy. Osoby starsze wiadomo były szczególnie narażone i bały się wyjść z domu  – opowiada pani Adrianna, drużynowa Hufca ZHP w Głogowie.

Pod swoją opieką mieliśmy około 30 osób, każdy wolontariusz miał 3 – 4 osoby, którym pomagał – mówi Krzysztof Stachów.

Średnio zrobienie zakupów i dowiezienie ich do jednej osoby zajmowało ok. 2 godzin, pod warunkiem że nie było długich kolejek. Dużo więcej czasu zajmowało też robienie zakupów w aptekach

Jeżeli miałam danego dnia aptekę to potrafiło mi zejść całe popołudnie – wspomina pani Ada.

Często też zdarzało się, że seniorzy mieli specjalne wymagania

-To są osoby starsze, które mają swoje wybrane sklepy, wiedzą gdzie jest najtańsze masło lub najbardziej ulubiony chleb. Wskazywali też, w których aptekach są najtańsze leki. Ale ja to wszystko rozumiem. Starsze osoby są wymagające i przyjęłam to naturalnie. Sama mieszkałam z niepełnosprawnymi dziadkami, więc wiedziałam czego się spodziewać  – opowiada drużynowa Adrianna.

– To budowało pozytywną atmosferę, bo każdy sobie zdawał sprawę  z tego, że to takie międzypokoleniowe działanie, a z drugiej strony każdy ma lub miał babcię i dziadka – dodaje Krzysztof Stachów.

Ale zakupy to nie były jedyne potrzeby seniorów. Oprócz codziennych sprawunków osoby starsze potrzebowały też rozmowy i wsparcia emocjonalnego

-To były osoby, które zostały zupełnie same, z dziećmi rozmawiały tylko przez telefon a jedyny bezpośredni kontakt miały tylko ze mną. Był też ogromny stres i strach wśród seniorów przed wirusem, więc trzeba było ich uspokoić, porozmawiać i wysłuchać –  opowiada wolontariuszka.

Harcerze musieli łączyć pomoc wolontarayjną z pracą zawodową i z życiem prywatnym. Pani Adrianna jest mamą trójki dzieci, a zawodowo pracuje w SP 9 jako nauczyciel klas 1-3. Mimo to jak mówi, nie było momentu, w którym chciałaby zrezygnować:

– Miałam wtedy trudny czas w życiu osobistym i potrzebowałam takiego zajęcia, czegoś co by mnie napędzało. Wiedziałam, że seniorzy mnie potrzebują – zwierza się pani Adrianna

Pod koniec maja zniesiono niektóre ograniczenia, zmniejszyły się obostrzenia jednak jeszcze przez kilka tygodni niektórzy seniorzy czasami dzwonili do swoich wolontariuszy:

Pani Adrianna jeszcze w lipcu robiła zakupy dla jednej ze swoich „podopiecznych”.

Miałam taką panią, która poruszała się o kulach. Już po zniesieniu obostrzeń woziłam ją do banku, robiłam jej zakupy – przyznaje.

-Podsumowując ten czas to muszę powiedzieć, że jestem bardzo zadowolony z tego, że ta nasza służba, która przyświeca naszej działalności miała realne odzwierciedlenia. Dla nas to był duży sprawdzian, który uważam, że zdaliśmy – mówi Komendant Główny głogowskiego Hufca.

– Bardzo dobrze byliśmy odbierani jako harcerze. Wszędzie spotykałam się ze zrozumieniem, a ludzie chętnie okazywali mi pomoc np. panie z aptek, ze sklepów. Podopieczni natomiast doceniali naszą pomoc i próbowali się odwdzięczyć, robiąc laurki czy piekąc ciasta – mówi pani Adrianna.

– Dzięki tej sytuacji, my jako harcerze, mogliśmy się przekonać, że jesteśmy pozytywnie odbierani przez społeczeństwo oraz cieszymy się zaufaniem społecznym – kończy Krzysztof Stachów.