Mija 80 lat od zakończenia II wojny światowej – konfliktu, który w okrutny sposób rozprawił się z naszym miastem. W związku z okrągłą rocznicą oblężenia głogowskiej twierdzy przez wojska radzieckie, fakt ten jest warty przypomnienia. Zajmiemy się zatem najdramatyczniejszym okresem w XX-wiecznych dziejach Głogowa:
prawie 7-tygodniowym oblężeniem miasta.

Mapa Głogowa z naniesionymi ruchami wojsk podczas oblężenia miasta w 1945 roku. (w: R.Majewski, „Dolny Śląsk. Wyzwolenie”, 1982)

Wraz z postępami wojsk radzieckich, linia frontu nieubłaganie zbliżała się do Głogowa. Widmo oblężenia miasta zajrzało jego mieszkańcom już w pierwszych dniach stycznia, gdzie w kierunku zachodnim przewijały się przez twierdzę fale uciekinierów z terenów zajmowanych przez Armię Czerwoną. W połowie stycznia rozpoczyna się również ewakuacja ludności cywilnej z Głogowa. Począwszy od rannych ze szpitali i lazaretów, po wszelkiego rodzaju instytucje miejskie i banki. Ewakuacji towarzyszą bardzo niskie temperatury, sięgające nawet do minus 25 stopni. Ale wśród mieszkańców jest też znaczna część tych, którzy nie wyobrażają sobie opuszczenia Głogowa. Propaganda niemiecka próbuje zmobilizować Niemców do wzmożenia wysiłków przy obronie ziem niemieckich przed nadchodzącym wrogiem, kolportując antyradzieckie plakaty. Powoduje to jednak skutek odwrotny. Wśród Niemców rośnie panika przed nadejściem „barbarzyńskich hord”, a co za tym idzie, w zastraszającym tempie rośnie też liczba samobójstw. Podobnie było również w Głogowie, kiedy to wraz z początkiem stycznia 1945 roku, ich liczba drastycznie wzrosła.

W ostatnim tygodniu stycznia na miasto spadają już pierwsze bomby lotnicze oraz pociski artyleryjskie. Mimo tego transporty kolejowe, bez większych problemów, udają się w kierunku zachodnim. Do miasta zwożone są natomiast masy drewna, betonu, stali i cegieł. Już pod obstrzałem trwają więc gorączkowe przygotowania do odparcia ofensywy radzieckiej. Rosjanie z kolei, do 11 lutego zajęli wszystkie miejscowości ziemi głogowskiej, przygotowując się do oblężenia nadodrzańskiej twierdzy. Dzień później ostatecznie zamknął się pierścień Armii Czerwonej wokół Głogowa, a w nim, mimo ewakuacji ludności – obok żołnierzy – pozostało jeszcze około 2500 mieszkańców.

Załogę garnizonu głogowskiego stanowiło ok. 10 tysięcy wojsk, wśród których jednak mniejszą część stanowiły regularne wojska Wehrmachtu. Zapasy żywności miały starczyć obrońcom na 3 miesiące walk, gorzej jednak było z amunicją oraz z doświadczeniem, a raczej jego brakiem wśród przyszłych obrońców twierdzy. Ogólnie szanse skutecznej obrony Głogowa oceniano na minimalnie. Jednak zaciętość, jak i czas trwania walk spowodowały, że dla swoich celów propagandowych Rosjanie liczbę obrońców Głogowa prawie podwoili.

W czasie zamykającego się radzieckiego pierścienia wokół twierdzy, w niewyjaśnionych do dziś okolicznościach zginął dowódca głogowskiej komendy uzupełnień, najstarszy i najbardziej doświadczony spośród kadry oficerskiej w Głogowie, płk. Artur Schön. Warto dodać, że był on zwolennikiem poddania miasta bez walki. Sceptycznie podchodził do kwestii obrony twierdzy, a w czasie trwających już starć z Rosjanami uważał, że kapitulacja to jedyne słuszne rozwiązanie, dzięki któremu uniknie się wielu ofiar i uchroni miasto przed zniszczeniem. Mógł być więc postacią co najmniej niewygodną dla zwolenników „obrony do ostatniego żołnierza”. Jego tajemnicza śmierć wywołała falę strachu wśród obrońców, jak i lawinę negatywnie wpływających plotek na morale walczących. Jego miejsce zajął płk Jonas zu Eulenburg i to głównie na nim spoczywa historyczna odpowiedzialność za los miasta.

W wyniku postępujących nalotów bombowych oraz ostrzału artyleryjskiego, wiele budynków w mieście ulega poważnym uszkodzeniom. Z każdym dniem walk Głogów przypomina coraz większe gruzowisko. Ludzie pozostający w twierdzy, wychodzą z podziemnych schronów wyłącznie nocą. Mimo zaciętych walk (tylko jednego dnia zniszczono na przedpolach miasta 21 czołgów) wynik końcowy tej konfrontacji może być tylko jeden. Hitlerowcom kurczy się pole obrony i już 22 lutego rozpoczynają się walki na ulicach miasta. Piechota radziecka przystępuje do szturmu wewnętrznego pierścienia obrony miasta, powoduje to pęknięcia w obronie niemieckiej w wielu miejscach.

Największy nalot, trwający aż 10 godzin (!) lotnictwo radzieckie przeprowadziło 13 marca. Po nim miasto obróciło się w ruinę. Jeszcze 4 dni później lotnictwo niemieckie zdecydowało się na potężną pomoc dla twierdzy. Zaopatrzono wówczas pozostających przy życiu obrońców w najpilniejsze rzeczy. Ponad 350 samolotów transportowych zrzuciło ponad 320 ton broni, amunicji, lekarstw i żywności. Nie miało to jednak większego znaczenia na dalsze losy Głogowa. Walki z perspektywy hitlerowców nie tyle toczyły się o obronę miasta, lecz o obronę własnego życia i honoru. Z każdym kolejnym dniem obszar broniony przez Niemców, ale też liczba obrońców drastycznie się zmniejszały. Z uwagi na beznadziejne położenie Niemców, bezpośredni zwierzchnik Eulenburga – gen. Fritz-Hubert Gräser – 30 marca wyraża zgodę na kapitulację głogowskiej twierdzy. Dzień później walki w mieście ustają.

1 kwietnia Armia Czerwona wkracza do zrujnowanego Głogowa. Z tej okazji w stolicy ZSRR oddano 12 salw ze 124 dział, a moskiewska „Prawda” opublikowała komunikat Radzieckiego Biura Informacyjnego o zdobyciu nadodrzańskiej twierdzy. Do radzieckiej niewoli dostaje się około 600 żołnierzy zdolnych do dalszej walki oraz 1000 rannych. Część wojsk niemieckich  ucieka a ich losy są różne. Jedna z grup zostaje rozbita w okolicach Przemowa, innej udaje się dotrzeć do pozycji niemieckich w okolicach Żagania. Naczelne Dowództwo Wehrmachtu nadało oficjalny komunikat o utracie Głogowa dopiero 3 kwietnia.

Pierwsze lata po wojnie i powolne porządkowanie terenu Starego Miasta. W tle ruina Zamku Książąt Głogowskich.

Przez prawie 7 tygodni walk zarówno Niemczy jak i Rosjanie zafundowali miastu jeden z największych dramatów w historii… Los pięknego Głogowa został przypieczętowany. Ostrzał artyleryjski, bombardowania lotnicze, a w ostatnim etapie walki o każdą kamienicę… Głogów stał się „małym Stalingradem”. Jak pisał Janusz Chutkowski: „Umarło miasto liczące 1000 lat historii, chlubiące się wspaniałymi zabytkami, cennymi zbiorami dzieł sztuki i licznymi śladami polskiej przeszłości”. Różnie określa się procentowe zniszczenia Głogowa, od ok. 75% do nawet 95%. Do dziś na ten temat nie brakuje różnych historycznych dyskusji. Pewne jest jedno: miasto praktycznie przestało istnieć, stanowiąc wielkie rumowisko gruzów zniszczonych kamienic, rozkładających się trupów oraz wszelkiej maści czyhających niebezpieczeństw w postaci min czy niewybuchów. Początkowo władzę w mieście objęła radziecka Komendantura Wojenna, ale Głogów miał się odrodzić już w polskiej rzeczywistości. Jak Feniks z popiołów…

Dariusz Andrzej Czaja

O wydarzeniach przeczytacie także w okolicznościowej gazecie wydanej w 80. rocznicę zakończenia walk o Głogów. Specjalne wydanie DGL NEWS będzie dostępne w czasie III Głogowskiego Festiwalu Historycznego 5 i 6 kwietnia.