Historia Głogowa. Zarys dziejów głogowskiej cukrowni cz.2

Dziś kontynuacja dziejów głogowskiej cukrowni i dramatycznych wydarzeń, które miały tam miejsce
Historia Głogowa Dariusz Czaja

W ubiegłym tygodniu przedstawiono w krótkim zarysie dzieje głogowskiej cukrowni. Dziś temat ten będzie kontynuowany, poruszone zostaną jednak dramatyczne wydarzenia, związane z głogowskim zakładem, których na przestrzeni wieków niestety, nie brakowało.

Pod koniec lat czterdziestych na terenie cukrowni działała tajna organizacja podziemia antykomunistycznego, która został zdemaskowana i rozbita przez aparat Urzędu Bezpieczeństwa. Aresztowanych działaczy skazano na wieloletnie więzienia, natomiast dowódcę oddziału: Mariana Rączkę – ps. „Kościuszko”, skazano na karę śmierci. Dopiero w 2013 roku, dzięki zaangażowaniu Fundacji im. Bolesława Chrobrego upamiętniono działalność w Głogowie żołnierzy Armii Krajowej „Zawisza”, działających na terenie zakładu. W marcu 2013 roku na nieistniejącym już dziś budynku portierni Cukrowni Głogów została wmurowana, pamiątkowa tablica poświęcona żołnierzom. Co ciekawe, zanim jednak wnioskodawcy uzyskali zgodę na montaż tablicy, właściciel terenu kilkakrotnie odmawiał zgody na jej instalację. Rok później został nakręcony film dokumentalny, którego bohaterem był głogowianin Zdzisław Ściernicki –  ps. „Lis”, który przeżył wydarzenia z końca lat czterdziestych.

To nie jedyne dramatyczne wydarzenie w historii cukrowni. Niestety funkcjonują jeszcze inne tragiczne daty, jak choćby 1951 rok, kiedy to w wyniku porażenia prądem zginął jeden z pracowników – Jan Pakuła. Ponad dwadzieścia lat później, w październiku 1979 roku, na skutek zatrucia tlenkiem węgla, śmierć poniosło pięciu pracowników cukrowni: Kazimierz Horyński, Stanisław Kowalewski, Aleksander Wiśniewski, Kazimierz Wójtowicz oraz Leszek Zarzycki. Jednak największa tragedia w dziejach cukrowni miała miejsce w nocy z 1 na 2 listopada 1991 roku. W czasie trwania rozruchu technologicznego nowej produktowni nastąpił wybuch warnika II cukrzycy. Wówczas zginęło siedmiu pracowników cukrowni: Marianna Chmiel, Wiesław Czuj, Ryszard Kowalik, Bogdan Kunz, Józef Pakiet, Edward Rzeszutko i Andrzej Szymuła, a dziesięciu innych zostało poważnie okaleczonych.

Siła eksplozji była tak ogromna, że warnik został rozerwany, a jego ważąca ponad 30 ton część wystartowała z ogromną prędkością. Ogromny fragment, przebijając dach cukrowni, uniósł się na kilkanaście metrów i spadł 80 metrów dalej, głęboko wbijając się w wybrukowany fabryczny plac.

Produktownia uległa poważnemu uszkodzeniu, co spowodowało, że fabryka; do czasu naprawy; nie nadawała się do produkcji cukru. Eksperci z powołanej przez wojewodę legnickiego specjalnej komisji oraz prokurator wojewódzki szybko i zgodnie uznali, że do wypadku doszło bez czyjejkolwiek winy, na skutek nieprzewidywalnej reakcji chemicznej. Wątpliwości co do tego faktu próbowano podważać jeszcze kilkanaście lat po tej tragedii. Do dziś jednak bezskutecznie.

Tekst i zdjęcie: Dariusz Andrzej Czaja

Hala warników w cukrowni.