Wiosną 1965 roku, 20 lat po zakończeniu działań wojennych, Głogów odwiedził dziennikarz magazynu turystycznego „Światowid”, który następnie w materiale pt. „Głogowskie dzieci”, opisał swoje spostrzeżenia z wizyty w nadodrzańskim grodzie. Podróż ta zrobiła na nim ogromne wrażenie, o czym świadczy jedno ze zdań, w którym stwierdza, że mimo pamięci o zrujnowanej Warszawie, z ogromu zniszczenia Głogowa nie zdawał sobie sprawy, dopóki nie stanął na głogowskim rynku. „Podróż do Głogowa stała się dla mnie wielkim przeżyciem” – dodawał…
Zacytujmy zatem co ciekawsze fragmenty tego materiału: „Groza zagłady staje się do dziś wisieć nad miastem. Nad dzielnicami na zachodnim brzegu Odry dominuje wypalona wieża klasztornego kościoła, ze wszystkich stron otoczona polami gruzów. Także przeglądający się w nurtach rzeki stary zamek doznał bardzo poważnych uszkodzeń. Element życia w ten księżycowy krajobraz wnoszą tylko maszyny do mielenia gruzów, tak popularne w stolicy przed 15 laty, a dziś już warszawiakom nie znane. W Głogowie nadal mają one dużo roboty”.
Po opisie kolejnych zniszczeń, autor skupia się na uczniach głogowskich szkół podstawowych, notując przy tym: „Wystarczy dźwięk zwykłego szkolnego dzwonka, a miasto ożywa w ciągu kilku sekund. Aż z dziesięciu głogowskich szkół wysypują się na ulice roje żwawych i roześmianych dzieci. Większość z nich – to dzieci głogowskie, tu urodzone i wychowane, przywykłe do obróconego w ruiny miasta, a mimo to równie wesołe jak gdzie indziej”.
Następnie czytelnik ma okazję zapoznać się z dalszymi opisami miasta: „Głogów może być uważany za miasto młode nie tylko ze względu na wiek mieszkańców. Większość budynków, nadających obecnie ton miastu, powstała już po wojnie. Wbrew obawom – Głogów nie stał się miastem parterowym. Nie został też okrojony terytorialnie, przez zawężenie odbudowy do dawnego śródmieścia. W rezultacie powstało miasto oryginalne – szeroko rozciągnięte, z rozległymi przedmieściami, z parkami i zieleńcami, wśród których wznoszą się oddalone od siebie wielopiętrowe bloki lub ich kompleksy. Te partie mają bardzo nowoczesny charakter”. Dodając przy tym, że najbardziej wymownym świadectwem „dziwności” miasta są liczby. Wówczas Głogów liczył 10.000 mieszkańców, natomiast piesze pokonanie dystansu z jednego krańca miasta do drugiego, trwało dwie godziny. Z materiału dowiadujemy się też o rozpoczętej inwestycji zabudowy tzw. „ściany wschodniej” Głogowa – czyli śródmieścia, gdzie krajobraz zdobiły dźwigi oraz pierwsze konstrukcje bloków wielorodzinnych.
W dalszej części artykułu, mającego podtytuł: „Cena fanatyzmu”, autor próbuje rozwikłać dramat miasta z 1945 roku. Podejmuje się też kwestii powstania pomnika w 1959 roku, który w formie głazu, był upamiętnieniem 850-rocznicy piastowskiej obrony Głogowa. Oczywiście nie mogło przy tym zabraknąć przypomnienia roli głogowskich dzieci. Materiał kończy się opisem losów nadodrzańskiego „bastionu germanizmu”, wraz z wymienieniem kilku polskich epizodów w niemieckich dziejach Głogowa…
Tekst i zdjęcie: Dariusz Andrzej Czaja

Na tytułowej fotografii uczennice z jednej z głogowskich podstawówek. Być może kogoś Państwo na niej rozpoznają?

