Ceny rosną, ale nie da się ukryć, że święta są tym momentem, z którego handel cieszy się szczególnie. Oddając się zakupowym nawykom pamiętajmy o ekologii. Wybierajmy produkty ekologiczne, trwałe, ale nie wieczne – nieśmiertelność materiałowa nie jest tym, co jest dobre dla środowiska, bo produkt prędzej, czy później się zużyje, a odpad pozostanie z nami na wieki. Wybierajmy produkty, które wytwarzane są w sposób przyjazny dla środowiska. O ile to możliwe, stawiajmy na produkty lokalne. Dlaczego? Poza wsparciem gospodarki istotna jest tutaj ekologia właśnie. Materiały sprowadzane z drugiego końca świata zwiększają ślad węglowy (transport).
Ważne, aby nie dać się nabrać, bo niektóre firmy stosują „greenwashing”. W wolnym tłumaczeniu to „zielone mydlenie oczu”, czy „zielone kłamstwo”, zjawisko polegające na wywoływaniu u klientów poszukujących towarów wytworzonych zgodnie z zasadami ochrony środowiska wrażenia, że produkt powstał w zgodzie z ekologią. Po prostu firmy zauważyły, że klienci coraz częściej wybierają tego rodzaju produkty i „pompują i podpinają” je pod ekologię. Nie ma tu jednoznacznej odpowiedzi, jak odróżnić oszustów od autentycznych promotorów ekologii. Ważna tu będzie wasza wiedza, sprawdzenie u źródeł i odczucie.
A wynalazek? Mowa o mydle w płynie. Choć wynaleziono je w 1865 r. to przełom w jego powszechnym użyciu nastąpił dopiero w 1980 r. Co było powodem zmiany? Wynalezienie małej plastikowej pompki, która dozowała mydło z pojemnika.
P.S.
Pierwsza, złota zasada ekologii brzmi: zastanów się, czy naprawdę dany towar potrzebujesz.
tekst: Rafał Sikora, GPK Głogów

