EKO Głogów: Nie musisz być Frankensteinem…

Czy można skutecznie pozbyć się wampira? Okazuje się, że tak i niepotrzebny jest do tego czosnek. Wystarczy jedna, rezolutna dziewczynka.
DGL News

Skye, to mała Walijka, która zrobiła wrażenie na „wielkich” świata handlu. Dziewczynka napisała list do wydawcy swojego ulubionego pisma „Straszne historie”. Zwróciła się z prośbą o zaprzestanie dołączania do każdego z numerów tanich, plastikowych śmieci-zabawek. Uznała, że wiele plastikowych zabawek było „bezcelowych”, np. pióro szkieletowe, którym „nie można nawet pisać”, gumowy język, mózg, szczury, robaki lub szlam, który pęka. Dodała, że ma w domu trzy pojemniki „fałszywych zębów i robaków gumowych, które, ani nie są dowcipne, ani nie wyglądają prawdziwie”.

Jej list przerodził się w kampanię wspartą 3000 nazwisk, która przykuła uwagę sprzedawców w Wielkiej Brytanii.  Dziewczynka osiągnęła konkretny efekt: brytyjska sieć sklepów Waitrose, ogłosiła, że będzie stopniowo wycofywać sprzedaż czasopism, które dołączają tanie, plastikowe zabawki.

Może i my w Polsce doczekamy się podobnej decyzji. Póki co, zabawki przy czasopismach są przez wydawców ochoczo załączane, a sieci nie zastanawiają się nad ich wpływem na środowisko. Decyzja o ich zakupie leży więc w rękach pojedynczych klientów. W Waszych rękach. I nie chodzi o to, aby przestać kupować zabawki, ale o to, aby był to świadomy zakup. Mówmy po prostu NIE jednorazowej tandecie!

W każdym razie, bez względu na jakość zabawki przypominamy: zabawki plastikowe należy wrzucić do pojemnika na plastik lub przywieźć do PSZOK (te o dużych rozmiarach). Nie trzeba być doktorem Frankensteinem, aby nadać im drugie życie.


tekst: Rafał Sikora, Gpk-Suez Głogów