Powrót do gry

Chrobry Głogów po krótkiej przerwie wraca do gry, z której był tak znany w końcówce poprzedniego sezonu. 3:0 z Widzewem Łódź to najlepszy na to dowód.
DGL News

Trener Ivan Djurdjević po raz kolejny zaskoczył ze składem. Obrona pozostała bez zmian, ale bardziej z przodu zespół zestawiono w inny sposób. Na bokach pomocy byli Patryk Bryła i co ciekawe Maksymilian Banaszewski, zastępując Marcela Ziemanna oraz Damiana Piotrowskiego. Przesunięcie na bok Banaszewskiego spowodowało, że środek tworzyli nie tylko Robert Mandrysz i Jaka Kolenc, ale też debiutujący Tomasz Cywka. 

Chrobry nie zamierzał czekać i od razu suszył na rywala. Już w 3 minucie przed szansą stanął Tomasz Cywka, ale jego strzał odbił Wojciech Pawłowski. Golkiper Widzewa chciałby za to wymazać z pamięci sytuację z 7 minuty. Wtedy na uderzenie z dystansu zdecydował się Jaka Kolenc, a piłka po dłoniach Pawłowskiego wpadła do środka. To pierwsze trafienie pomocnika ze Słowenii w drugim występie w barwach Chrobrego. Chrobry szybko objął prowadzenie, choć po chwili mógł je stracić. Kacpra Bieszczada próbował lobować Michael Ameyaw, lecz futbolówka nie zmierzała
w światło bramki. Po tak mocnych pierwszych minutach w kolejnych działo się znacznie mniej. Pomarańczowo-Czarni dosyć przekonująco utrzymywali prowadzenie i niewiele zabrakło, by na samym finiszu je podwyższyli. Po jednej z akcji zakończonej wrzutką w pole karne, z kilku metrów jakimś sposobem piłkę zdołał sięgnąć Maksymilian Banaszewski, jednak Pawłowski skutecznie swoją pracę w tej sytuacji wykonał. 

Po zmianie stron głogowianie poszli za ciosem. W 53 minucie na bramkę RTS-u zdecydowanie ruszył Maksymilian Banaszewski. Tu trzeba podkreślić, że w pewnym momencie mógł się przewrócić, a sędzia pewnie odgwizdałby rzut wolny. On utrzymał się na nogach i z kilkunastu metrów efektownie pokonał Pawłowskiego. Po tym Chrobry trochę się „uspokoił”, skupiając się na trzymaniu dobrego wyniku. Sytuację mieli głównie goście, tyle że Kacper Bieszczad jest naprawdę mocnym punktem zespołu. Wykazał się wtedy, gdy strzelali m.in. Merveille Fundambu i Marcin Robak. Nie znaczy to, że Chrobry nic nie wypracował. Dobrą szansę na 3:0 miał kończący akcję półprzewrotką Damian Kowalczyk, jednak tym razem świetnie w bramce spisał się bramkarz Widzewa. Poza tym o ile rywale w końcówce mieli kłopot z oddawaniem celnych uderzeń, o tyle skuteczność gospodarzy stała na wysokim poziomie. Dlatego już w 90 minucie rezultat pojedynku ustaliła dwójka wchodzących w drugiej części piłkarzy. Damian Piotrowski podał dla Mikołaja Lebedyńskiego, a napastnik Chrobrego trafił na 3:0. 

To był dla nas bardzo ważny mecz, bo w tym z Koroną mieliśmy wszystko, żeby wygrać, a zremisowaliśmy. Przegraliśmy też Puchar Polski z Cracovią w końcówce, choć byliśmy blisko zwycięstwa, dodatkowo w końcówce mogliśmy przegrać z Koroną. Potrzebowaliśmy takiego meczu, żeby przełamać się mentalnie. Zespół od początku wyszedł bardzo skoncentrowany, a szybko strzelona bramka bardzo dużo nam dała. Wiedzieliśmy, że Widzew będzie nerwowy, bo pod presją po pierwszym przegranym meczu zrobi wszystko, żeby wygrać. Mamy problem, aby po strzelonej bramce utrzymać poziom sprzed bramki. Widzew mógł to wykorzystać, miał kilka okazji i parokrotnie przejął inicjatywę. My za to nieźle parę razy pressowaliśmy przeciwnika. Po krótkiej rozmowie z zawodnikami wszyscy razem doszliśmy do wniosku, że pewne rzeczy musimy zmienić. Druga połowa już pod nasze dyktando. Bramka na 2:0 uspokoiła nastoje. Widzew był nerwowy, ale miał swoje okazje. To na pewno groźna drużyna. Nie jest łatwo wejść w ligę. Sami mieliśmy taki poprzedni sezon i wiemy, jakie to jest uczucie. Trzeba jednak walczyć dalej.Wszystkie zmiany były bardzo dobre. Zawsze mówimy, że rezerwowi są czasami jeszcze ważniejsi od tych, co grają, bo muszą zakończyć dobrze wykonywaną robotę. To zwycięstwo bardzo mocno nas podbuduje, lecz to dopiero początek. Wiemy, na co nas stać i jaką pracę wykonujemy, ale jako zespół mamy w sobie pokorę. Nasze więzi są bardzo mocne, więc wygrana nas wzmacnia. Przed nami kolejny mecz z bardzo dobrym przeciwnikiem – Radomiakiem, on nastąpi bardzo szybko, dlatego powoli trzeba się do niego przygotowywać – powiedział trener Ivan Djurdjević po meczu z Widzewem.

Teraz pozostaje oczekiwać na przyszły tydzień, który będzie bardzo intensywny.
W środę 16 września o godz. 19.00 mecz z Radomiakiem Radom, a w sobotę 19 września o godz. 18.00 z GKS-em Jastrzębia. Oba spotkania na stadionie przy Wita Stwosza.  

tekst i zdjęcia: Łukasz Jaremkiewicz, Chrobry Głogów S.A.