Komin w głogowskim Widziszowie góruje nad miastem już od 30 lat

Plany jego powstania zrodziły się za czasów PRL
DGL News

W czasach PRL-u przewidywano wzrost liczby ludności Głogowa do ponad 100 tys. mieszkańców. Istniało zatem prawdopodobieństwo braku odpowiedniej ilości ciepła, które dostarczane było miastu z huty, dlatego rozpoczęto budowę ciepłowni. Obawy, jak się potem miało okazać, były przesadzone.

W 1988 r. wybetonowano fundament wieży o średnicy 34 metrów i grubości 3,7 metra. Konstrukcję ze stalowych prętów zalewano betonem bez ustanku przez 56 godzin. W 1990 r. z powodu braku wystarczających środków podjęto decyzję
o przerwaniu robót przy kominie oraz pobliskim basenie portowym, mającym służyć do przyjmowania barek z węglem. Walczono jednak o dokończenie budowy
i ostatecznie rok później na wysokości 218 metrów zakończono betonowanie trzonu komina, którego średnica wyniosła 7,5 metra. Wylano w niego ponad 3000 ton betonu, który usztywniało 229 ton stali zbrojeniowej.

Koncepcja budowy drugiej nitki ciepłowodu z huty do miasta ostatecznie przesądziła losy ciepłowni, która nigdy nie zaczęła swojej pracy i stała się zbędna. Od tej pory komin służy za platformę do ekstremalnych skoków. Znajdują się na nim również anteny radiowe i telewizyjne.

Śmiałkowie, którzy zdecydują się na skok na bungee wciągani są na szczyt wewnątrz komina przez 7 minut. Sam lot natomiast zajmuje 8 sekund. Specjalnie dla potrzeb skoków dobudowano platformę, która podwyższa obiekt o dodatkowe 4 metry
(w sumie 222 m). Daje to możliwość lepszego przygotowania się do skoku. Platforma wysunięta jest o 10 metrów ponad obrys płaszcza komina dla zmaksymalizowania bezpieczeństwa skoczka.

Obecnie jest to jeden z najwyższych w Europie i na świecie obiektów do oddawania skoków na linie. W Polsce od 12 grudnia 2017 r. przebija go jedynie szczeciński Big Tower (252m).

tekst: W. Najgebauer
źródła i zdjęcia: Głogowski Wehikuł Czasu, TZG, dreamjump.pl, lowcywrazen.pl, W. Najgebauer