W bardzo ważnym momencie Chrobry nie zawodzi

Po bramkach Roberta Mandrysza i Mikołaja Lebedyńskiego pokonuje czołową w lidze Wartę Poznań 2:1.
DGL News

Trener Ivan Djurdjević zaufał tym piłkarzom, którzy ostatnio dali dobre zmiany.
W jedenastce pojawili się Maksymilian Banaszewski i Damian Piotrowski, zastępując Miłosza Kozaka oraz Mikołaja Lebedyńskiego. Z kolei w Warcie od początku zagrał były gracz Pomarańczowo-Czarnych Ukrainiec Serhiy Napolov. 

Takie zestawienie nie utrzymało się niestety długo. Już w 6 minucie kontuzji doznał Adrian Benedyczak, którego musiał zmienić Krzysztof Kubica. Napastnik głogowian nie był w stanie opuścić boiska o własnych siłach, a Chrobry stracił nie tyle wartościowego młodzieżowca, co ważnego zawodnika podstawowego składu.To mogło nieco zburzyć morale zespołu, który z przodu opierał się w dużej mierze na Benedyczaku. Żadnej szansy nie udało się wypracować, lecz defensywa skutecznie zabezpieczała tyły i rywale również nie byli w stanie poważniej zagrozić. Co prawda to oni oddawali pojedyncze strzały, ale nie mogły one zaskoczyć Michała Szromnika. Tak naprawdę
w tej części od strony ofensywnej nie działo się wiele. Były dwie żółte kartki, często przerywający grę gwizdek sędziego, kontuzja Benedyczaka i obandażowana głowa Przemka Stolca. Tak minęła ta połowa – na walce.

Drugą połowę lepiej zaczęli gospodarze, bo w 49 minucie groźnie, choć niecelnie
z ostrzejszego kąta uderzał Krzysztof Danielewicz. W 63 minucie Chrobry przeprowadził pierwszą groźną akcję i od razu potrafił ją wykorzystać. Dobrze Roberta Mandrysza wypatrzył Szymon Drewniak. Mandrysz wytrzymał napór ze strony rywala i mając przed sobą tylko bramkarza umieścił piłkę w środku. Od tego momentu głogowianie prowadzili 1:0 i za wszelką ceną musieli to utrzymać. Nie tyle utrzymali, co na moment powiększyli przewagę. W 86 minucie rzut wolny egzekwowany przez Szymona Drewniaka wykorzystał skaczący do futbolówki Mikołaj Lebedyński. Warta za sprawą Michała Jakóbowskiego zdobyła kontaktowego gola, lecz już w doliczonym czasie. Głogowianie na więcej nie pozwolili. 

Wiedzieliśmy, że dziś będzie bardzo trudny mecz. Graliśmy z zespołem mającym aspiracje na walkę o dwa pierwsze miejsca i jest tego bardzo blisko. To dobrze grający rywal, bardzo doświadczony i wyrachowany. Uważam, że zagraliśmy jeden z lepszych meczów jeśli chodzi o organizację w defensywie. Wiedzieliśmy, jakie są mocne punkty Warty i mocno ją pressowaliśmy. Pierwsza połowa była w naszym wykonaniu dosyć nerwowa i pechowa ze względu na uraz Adriana Benedyczaka, co utrudniło i zmianę, i przebieg meczu. Straciliśmy wtedy trochę atutów z przodu. Chcieliśmy dowieźć to 0:0 do końca, by w przerwie podjąć decyzję, jak zachować się dalej. Zmieniliśmy w przerwie Piotrowskiego na Lebedyńskiego, aby atak był płynny, żeby móc utrzymać piłkę i mieć trochę spokoju, a co za tym idzie złapać oddech, bo widzimy, że z meczu na mecz jest coraz trudniej. Z upływem czasu, wiedząc że Warta będzie coraz bardziej nerwowa i będzie coraz bardziej się otwierać, wykorzystaliśmy to: pierwszą bramką Mandrysza i następnie dobrze wykonanym stałym fragmencie, przy którym Lebedyński znalazł się we właściwym miejscu. Szkoda straconego gola, bo wprowadził nerwowość, ale też nie było już czasu na więcej zagrożenia. Ta wygrana w naszej walce jest bardzo ważna. Od wiosny zespół pokazuje bardzo dobrą formę i organizację. Mogę być dumny z pracy w takim klubie i z taką drużyną. Nie tylko ze względu na zawodników, lecz też innych ludzi. W trudnych momentach widać, jacy oni są i jakie to są charaktery. To dla mnie przyjemność móc z nimi pracować. Trzy punkty mogą dać nam lekki oddech, ale wiadomo, jaka jest nasza droga i walka. Ten sezon jest bardzo trudny, jednak też pod wieloma względami wyjątkowy i chcemy, żeby dobrze się skończył – mówi trener Chrobrego Ivan Djurdjević po wygranej z Wartą Poznań.

Po meczu z Wartą jest tylko chwila na złapanie oddechu i przygotowanie do kolejnego występu. Ten już w piątek o godz. 20.10 w Sosnowcu.  

tekst i zdjęcia: Łukasz Jaremkiewicz, Chrobry Głogów S.A.