Chrobry świetnie zaczyna rundę wiosenną i na wyjeździe pokonuje bezpośrednio rywala w walce o utrzymanie 3:1. Zwycięstwo z Puszczą Niepołomice zapewniły bramki Michała Ilkowa-Gołąba, Adriana Benedyczaka i Damiana Kowalczyka, ale sam mecz pokazał, że będzie ciężko do końca.

Chrobry zaczął pewny siebie i od początku przejął inicjatywę. Nic więc dziwnego, że tak grający zespół szybko objął prowadzenie. W 14 minucie w polu karnym faulowano Adriana Benedyczaka. Michał Ilków-Gołąb po chwili potwierdził, że w tym elemencie jest pewniakiem. Swoim doświadczeniem wygrał zainicjowany przez rywala pojedynek psychologiczny z bramkarzem Puszczy i trafił na 0:1. Cztery minuty później było już 0:2. Na strzał zza pola karnego zdecydował się Miłosz Kozak. Niemczycki wypluł przed siebie futbolówkę, przy której błyskawicznie znalazł się napastnik głogowian i podwyższył prowadzenie. Podwyższyć mógł jeszcze Marcel Ziemann, po którego strzale z ostrego kąta bronił golkiper gospodarzy. Tym bardziej szkoda, że pewność Chrobrego została zachwiana w końcówce. W 40 minucie faulował Oliver Praznovsky, za co sędzia ukarał go żółtą kartką, a cały zespół rzutem karnym. Michała Szromnika pokonał Piotr Stawarczyk.I tak korzystny pomimo tej sytuacji rezultat Pomarańczowo-Czarni dowieźli do końca połowy. A że na niego zasługują udowodnili jeszcze próbą Benedyczaka, po której Niemczycki skierował futbolówkę na rzut rożny.

W kolejnych 45 minutach było widać, że wynik jest na styku. Puszcza wyczuła swoją szansę i ruszyła do mocnych ataków. Michał Szromnik miał ręce pełne roboty. Świetnie wyciągał piłki zwłaszcza w 63 i po 70 minucie. Głogowianie z przodu aż tak aktywni nie byli, ale mieli swoje okazje. Uderzenie Miłosza Kozaka z kilku metrów obronił Karol Niemczycki, którego później nie pokonał też wychodzący na czystą pozycję Damian Piotrowski. Wyjście Piotrowskiego to dowód na to, że z czasem trochę się rozluźniło na boisku. I koniec końców udało się to wykorzystać, a mocne wejście zaliczył Damian Kowalczyk. Zameldował się na murawie w 88 minucie, by 120 sekund później cieszyć się z trzeciej bramki wygrywając pojedynek 1×1 z Niemczyckim. To była kropka nad i.

Chrobry łapie kolejny głęboki oddech, ale do końca jeszcze 13 kolejek. Przebieg meczu w Niepołomicach – od spokojnego 0:2 po nerwową drugą połowę – pokazał, że w każdej serii trzeba będzie mieć się na baczności.
Kolejny mecz to powrót na swój stadion. W sobotę 7 marca o godz. 12.40 Chrobry zmierzy się z GKS-em Tychy, a do składu powróci pauzujący za czerwoną kartkę Kamil Juraszek.
– W tym wszystkim najważniejsze są trzy punkty. Wiedzieliśmy, że czeka nas bardzo trudny mecz i że boisko po opadach będzie trudne. W mecz weszliśmy jednak bardzo dobrze. Bramki dobrze na nas podziałały psychicznie, bo po długim okresie zimowym nie wiadomo, jakie będzie wejście w ligę. Po trzydziestu minutach trochę straciliśmy. Po jednym błędzie był rzut karny i po nim przeciwnik uwierzył, że może nas dogonić. Jednak dziś zespół pokazał się od strony wolicjonalnej i charakteru. Każdy zawodnik grał na dwieście procent. Gra wyglądała trochę gorzej w drugiej połowie, podczas której trochę się broniliśmy, ale wtedy Michał Szromnik zaliczył dwie, trzy bardzo dobre interwencje, które utrzymały nas w grze. Obrona dała zespołowi czas na trzecią bramkę. Dla nas ważne są wygrana i lepszy bilans od rywala, co będzie bardzo istotne – komentował zwycięstwo w Niepołomicach trener Chrobrego Ivan Djurdjević.
– Cóż komentować… To ten sam scenariusz, który przerabialiśmy w poprzednim roku. Jestem mocno zawiedziony. Mocno pracowaliśmy, żeby to zmienić, a mecz pokazał, że dalej jesteśmy w tym samym miejscu. W pierwszych minutach kompletnie niezrozumiała nerwowość mojej drużyny. Graliśmy u siebie, a odniosłem wrażenie, że nie mogliśmy celnie do siebie podać w pierwszych minutach. O wyniku zadecydowały niezrozumiałe na tym poziomie błędy indywidualne. Jeśli popełnia się takie, jak przy pierwszej i drugiej bramce, to się przegrywa. Mimo, że – oceniając to spotkanie – po strzeleniu bramki na 2:1, w drugiej połowie mieliśmy sytuacje, zwłaszcza tę Huberta Tomalskiego, po której mogliśmy wyrównać i odwrócić losy. Obiektywnie trzeba powiedzieć, że grając na tym poziomie nie można popełniać takich błędów i pomagać w ten sposób przeciwnikowi. Kolejny raz źle wchodzi się w spotkanie i ułatwia rywalowi zdobywanie bramek. Chrobremu gratuluję. Byli cwańsi od nas. Mieli spokój w operowaniu piłką, ale też umiejętność wykorzystania naszych słabych chwil. My nie potrafiliśmy tego zrobić, dlatego przegraliśmy – mówił trener Puszczy Niepołomice Tomasz Tułacz.
tekst i zdjęcia: Chrobry Głogów S.A.

