O nieistniejącym ewangelickim kościele garnizonowym

Zapraszamy na kolejną lekcję historii Głogowa z Dariuszem Andrzejem Czają
grafika historia Głogowa z Dariuszem Andrzejem Czają

Dziś o nieistniejącym ewangelickim kościele garnizonowym w ramach cotygodniowej lekcji z historii Głogowa opowiada dla Was Dariusz Andrzej Czaja.

Zapraszam do lektury o mało znanym i kojarzonym przez nielicznych sakralnym zabytku Głogowa, który niestety, zachował się obecnie jedynie na nielicznych przedwojennych widokówkach. Podobnie jak dla innych, również i dla tej świątyni datą graniczną jej istnienia, było oblężenie miasta w 1945 roku, po którym już nie zdołała podnieść się z ruin. Kilka lat po wojnie, na zawsze zniknęła z krajobrazu Głogowa, niech jednak tkwi w naszej pamięci… A chodzi o ewangelicki kościół garnizonowy.

Ewangelicki kościół garnizonowy na przedwojennych fotografiach:

W bezpośrednim sąsiedztwie istniejącego kościoła Bożego Ciała, stał ewangelicki kościół garnizonowy, poświęcony i oddany do użytku pod koniec listopada 1790 roku. Dziś przy miejscu jego istnienia roztacza się sporych rozmiarów parking samochodowy. Pod względem wystroju wnętrza był to kościół najmniejszy i najuboższy w Głogowie. Zbudowany został na ruinach budynków, wchodzących w skład kompleksu jezuitów (apteka i biblioteka).

Pomysł budowy kościoła pojawił się już w 1773 roku, jednak zadanie zrealizowano dopiero w latach 1788-90. Świątynię, z inicjatywy króla pruskiego Fryderyka Wilhelma II (o czym świadczyła łacińska sentencja nad wejściem głównym: „Pobożnemu wojsku Fryderyk Wilhelm II, król pruski, najlepszy ojciec ojczyzny w 1789”) – zaprojektował głogowski architekt Christian Valentin Schulze.

Przed budową kościoła garnizonowego, nabożeństwa wojskowe odbywały się niewielkiej salce w zamku książęcym. Jednak z powodu małych rozmiarów salki oraz rozrastającego się pruskiego garnizonu w mieście, zdecydowano o budowie nowej świątyni. Całkowity koszt budowy wyniósł 11.000 talarów. Mimo skromnego wnętrza świątyni, zainstalowano w niej efektowne organy mechaniczne, wykonane przez głogowskiego organmistrza Andreasa Bayera. Przy kościele znajdowały się jeszcze dwa budynki, dawne domy mieszczańskie, wykupione przez króla za kwotę 2000 talarów. Zostały przeznaczone na mieszkania dla pastora, kościelnego oraz szkołę garnizonową.

Choć był to kościół garnizonowy, przeznaczony przede wszystkim do nabożeństw dla żołnierzy głogowskiej gminy wojskowej, to jednak odbywały się w nim nie tylko takie obrzędy. Świątynia swoją gościnnością służyła także innym gminom – np. w 1799 roku była używana przez cywilną gminę luterańską. Kres tej budowli przyniosły wydarzenia z 1945 roku, mimo jednak sporych zniszczeń, kościół w ruinie istniał aż do połowy lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku. Wówczas to został wyburzony.

Warto dodać, że mimo swojego skromnego wystroju, należał do najciekawszych przykładów wczesnego klasycyzmu na Śląsku.