Ambicja nagrodzona. Chrobry pokonuje Wisłę

Po raz drugi w ciągu tygodnia od 0:1 do 2:1. Chrobry z drugim z rzędu kompletem punktów wywalczonym w podobnych okolicznościach.
mecz Chrobry - Wisła (fot. Ł. Jaremkiewicz)

Przegrywający od 6. minuty Chrobry po raz drugi z rzędy odwrócił losy spotkania. Ambitną grą w drugiej połowie wywalczył dwa rzuty karne, które na bramki zamienił Mateusz Machaj.

Przed meczem trener Marek Gołębiewski był zmuszony do dokonania jednej zmiany. W Sosnowcu czwartą żółtą kartką ukarano Jakuba Kuzdrę, a wobec jego pauzy na bok obrony wskoczył Paweł Tupaj. Wchodząc z ławki w meczu z Zagłębiem zaliczył asystę przy bramce Mateusza Bochnaka, więc nie tylko ze względu na pozycję stawał się oczywistym wyborem trenera.

Zaczęło się jednak źle. Wisła wykorzystała swoją pierwszą okazję i już w 6. minucie prowadziła. Luis Fernandez dograł do debiutującego w Wiśle Angela Rodado, a ten wychodząc sam na sam pokonał Karola Dybowskiego.

Asystujący przy tym golu Fernandez później sfaulował Pawła Tupaja, za co najpierw ukarano go żółtą kartką, a następnie – po wideoweryfikacji – czerwoną. Była 19. minuta i goście grali w dziesięciu. To jednak nadal lider mający w tym momencie korzystne dla siebie 0:1. I to było widać, bo do końca pierwszej części Chrobremu ciężko było złamać defensywę krakowian. Zabrakło dogodnych okazji i po 45 minutach to Biała Gwiazda była na prowadzeniu, choć mogła prowadzić nawet wyżej. W 29. minucie uderzał Rodado, ale tym razem nie zdołał pokonać świetnie interweniującego Dybowskiego.

0:1, rozmowa w szatni, dwie zmiany – wejścia Dawida Hanca oraz Jakuba Górskiego i Chrobry po przerwie ambitnie ruszył do odrabiania strat. W 55. minucie akcję kończył Sebastian Steblecki, ale po jego strzale piłka odbiła się od poprzeczki. Patryk Kusztal posłał ją po chwili obok bramki. Do trzech razy sztuka. Ręką w polu karnym zagrał Jelic Balta i głogowianie mieli rzut karny. Wtedy na boisko wszedł Mateusz Machaj, który od razu zmierzał w stronę jedenastego metra. Z tego miejsca pokonał golkipera Wisły. W 65. minucie było już nieźle wyglądające 1:1, lecz dążenia Chrobrego nie straciły na mocy. Im bliżej końca, tym tych szans było coraz więcej. Uderzali Kusztal, Machaj, Wojtyra czy Wolsztyński, lecz aż do 90. minuty nie udało się pokonać Mikołaja Biegańskiego, który musiał interweniować zwłaszcza przy główce Kamila Wojtyry, któremu dośrodkowywał Artur Bogusz.

Te dążenia nagrodził doliczony czas gry. W szasnastce Kamila Wojtyrę sfaulował Joseph Colley. Sędzia po raz drugi tego dnia wskazał na wapno i po raz drugi pewnie z tego miejsca przymierzył Machaj. Tym samym Chrobry odniósł pierwsze w tym sezonie domowe zwycięstwo. Na takie z liderem i przy pełnych trybunach warto było poczekać.

Teraz przed Chrobrym drugi w sezonie tak intensywny tydzień z dwoma meczami. Oba odbędą się na wyjeździe. We wtorek w 1/32 finału Fortuna Pucharu Polski głogowianie zmierzą się ze Stomilem Olsztyn (godz. 19.45), a w sobotę powrót do rozgrywek ligowych i spotkanie z Sandecją Nowy Sącz (godz. 15.00).


tekst i zdjęcia: Łukasz Jaremkiewicz, Chrobry Głogów