♻ EKO – pytanie, EKO – odpowiedź

Odpowiadamy na ważne pytania z ekologii
DGL News

– W dyskusjach nad cenami odpadów często mówi się, o tym, że skoro mieszkańcy zbierają selektywnie odpady, to wszystko powinno kosztować taniej, bo firma na tym zarabia. Jak to jest?

– To jedno z największych nieporozumień. Podział na kilka frakcji generuje dodatkowe koszty – transport, praca, czas, miejsce składowania, osobne pojemniki, osobne worki itd. Dawniej wszystko „lądowało w jednej dziurze” i przewożone było raz. Teraz obowiązuje podział, a więc wszystko trzeba pomnożyć przez 5 frakcji, ogólnie rzecz ujmując, bo frakcja frakcji „nierówna”. Trzeba też wspomnieć o różnych opłatach i kosztach niezależnych od firmy, np. o opłacie marszałkowskiej, czy cenach energii. A co do zarobków na sprzedaży surowców, to niestety jest z tym problem. Niektóre frakcje sprzedają się bardzo dobrze, np. szkło, ale na inne nie ma wielkiego popytu, by nie powiedzieć żadnego. Branżyści mówią, że „system się nie domyka”. Powstają odpady, ktoś je odbiera, ale potem nikt nie chce ich kupić do przetworzenia. Trzeba też powiedzieć, że rynek jest pod tym względem mocno niestabilny. Na przykład czasem udaje się sprzedać odzyskany papier, ale w innym okresie do jego odbioru trzeba dopłacać. 

Tekst: Rafał Sikora, GPK-SUEZ Głogów